Ewa Wolinska

Create your badge
Od marca 2006 nasza rodzina mieszka poza Polską. Po 3 latach pobytu w Pradze przeprowadziliśmy się do Derby w środkowej Anglii. Postanowiliśmy skorzystać z możliwości, jakie daje nam dzisiejszy świat. Rodzice zawsze mi powtarzali, że rodzina jest najważniejsza. Tę i inne wartości wyniosłam z domu. Teraz sama go tworzę. A Dom jest tam, gdzie jesteśmy wszyscy razem.
Blog > Komentarze do wpisu

Wesoły Dzień Dziecka w Laxton Hall

            Derbyshire cieszy się bardzo dobrą pogodą, czuje się lato w powietrzu, słoneczko przygrzewa. W weekend  aura również dopisała. W sobotę jak zwykle mielibyśmy zajęcia w polskiej szkole, ale tym razem miały one zupełnie inną formę. Uczniowie i nauczyciele wyjechali na zajęcia w terenie. Już po raz piąty Polska Macierz Szkolna i Polska Misja Katolicka w Anglii zorganizowały w Laxton Hall Wesoły Dzień Dziecka. Wprawdzie Dzień Dziecka był 3 tygodnie wcześniej, ale widocznie organizatorzy doszli do wniosku, że im bliżej lata, tym lepsza pogoda jest bardziej prawdopodobna. Podobno tradycją stało się już, że ten dzień swoją obecnością uświetnia deszcz, ale mieliśmy nadzieję, że tym razem nam odpuści.

               Kiedy wyjeżdżaliśmy z Derby, zachmurzone niebo nie wróżyło nic dobrego, więc byliśmy przygotowani na każdą ewentualność. Po przejechaniu przez znane nam już z wycieczki do centrum kosmicznego okolice Leicester, jechaliśmy prze coraz mniejsze miasteczka i wsie, by wreszcie wjechać w centrum zieloności, pagórków i łąk hrabstwa Northampton, gdzie nasza nawigacja stwierdzila, że dojechaliśmy już do Laxton Hall. Na tym skończyły się jej mozliwości. Jednak ktoś był na tyle genialny w swojej przezorności, że schowany w krzakach drogowskaz ozdobił wielką powiewającą i widoczną z daleka polską flagą. Wąską polną drogą wjechaliśmy na teren posiadłości i naszym oczom ukazał się ogormny teren, pasące się nałąkach owce. Na jednym z pagórków stał okazały budynek z XVII wieku, porośnięty winoroślą, doskonale wpisujący się w potoczne wyobrażenie o wiejskiej posiadłości jakiegoś arystokraty.  Około 30 lat temu budynek wraz z prawie 100 akrowym terenem został zakupiony przez Polską Misję Katolicką i przeznaczony na dom spokojnej starości dla polskich weteranów wojennych, którymi opiekują się siostry zakonne.

              Na miejscu zobaczyliśmy ogromną łakę zastawioną autokarami, których przybywało z minuty na minutę, kilkanaście rzędów prywatnych samochodów, pomyślałam sobie, że ten dzień na pewno nie będzie spokojny dla mieszkających tutaj na stałe ludzi. Z głośników już huczała muzyka, kiedy za oknami dworu w kaplicy jeszcze odbywała się msza. Ale orgaznizatorzy zapraszali już do zapisywania się na konkursy, zgłaszanie drużyn do rywalizacji we wszystkich możliwych dyscyplinach. My postanowiliśmy najpierw znaleźć naszych pobratymców z Derby, którzy przyjechali autokarem. Kiedy już zaopatrzyliśmy się w noszone z dumą koszulki z napisem Derby, rozłożyliśmy nasze obozowisko, mogliśmy zacząć Wesoły Dzień Dziecka w Laxton Hall.

Laxton Hall

               Wokół biegało coraz więcej dzieci w koszulkach, czapeczkach z napisami i nazwami swoich szkół. Przyjechali z Mansfield, Luton, Manchesteru, Leeds, Slough, z Londynu i z wielu iinych szkół polskich rozsianych po całej Anglii. Nasza reprezentacja zgłosiła się do turnieju piłki nożnej, siatkówki a nawet dwóch ogni. Basia, która naturalnie najpierw ruszyła na konkurs plastyczny, uległa namowom starszych kolegów i pozwoliła się zwerbować do drużyny dwóch ogni. I trzeba przyznać, że świetnie im szło. Przeszli bez problemu przez eliminacje, ale potem trafili na coraz silniejsze dryżyny, ze starszymi dziećmi. Ale ostatecznie zajęli 7 miejsce, więc i tak dobrze się spisali. Piłkarze też dzielnie bronili honoru naszej szkoły, a drużyna siatkówki po świetnych rozgrywkach w grupie zagrała o finał. Zajęliśmy zaszczytne drugie miejsce, a pisząca to zawodniczka rezerwowa może własnoręcznie poświadczyć pełną oddania i determinacji grę swoim wybitym ze stawu kciukiem.

Drużyna dwóch ogni polskiej szkoły w Derby

               Jednym z punktów imprezy był tradycyjnie już mecz księża kontra dyplomaci, dzieci bawiły się na placu zabaw, biegały w wyścigach w workach, malowały kolejne dzieła artystyczne i robiły bizuterię. W holu pałacyku odbywał się konkurs muzyczny. W gwarze i wesołości ludzie cieszyli się spotkaniem ze sobą możliwością poznania siebie. Zajadali polskie kiełbaski z grilla, bigos, pączki i sernik, cieszyli się piękną pogoda i czasem spędzonym z przyjaciółmi i rodziną. Mimo niechlubnej deszczowej tradycji tej imprezy pogoda wytrzymała do końca, nie licząc trzysekundowego kapuśniaczka, którego nikt nie zauważył w ferworze zabawy. W końcu jesli 3000 (tyle osób wzięło udział w tej imprezie zdaniem organizatorów) ludzi trzymało za to kciuki. W czasie finałowego meczu siatkówki przyświecało nawet dość mocno słońce, raz jednej, raz drugiej drużynie w oczy. Trzeba tutaj zaznaczyć, że chyba mało która drużyna miał takie wierne i aktywne grono kibiców, którzy urządzili nawet falę meksykańską, byleby dodać ducha siatkarzom z Derby.

               Mnie się też udzieliła ta adrenalina, która jakimś cudem nie pozwalała dotrzeć do mojego organizmu wszystkim  alergenom kotłującym się w nieskoszonej nieopadal trawie, całej połaci łąki. Dopiero w drodze powrotnej zaczęłam kichać, płakać i kasłać. Oj, najgorszemu wrogowi nie życzę. Miło wspominamy spędzony w Laxton Hall dzień. Dał on nam możliwość zintegrowania się z ludźmi, z którymi spotykamy się co sobota w polskiej szkole, ale niekoniecznie znamy się z imienia i nazwiska. Mogliśmy  znajomym twarzom przydać teraz kolejne atrybuty. Dzieci mogły również poznać się lepiej, poza szkolna ławką, w czasie zabawy, gry, rywalizacji. Miło też było czuć się częścią takiej wielkiej grupy Polaków, utożsamić się z nimi, mieć poczucie wspólnoty. Nie wiem, jak inni, ale ja głosuję za częstszymi spotkaniami i imprezami w Laxton Hall. Pytanie tylko, jak zniosą to mieszkający tam na codzień weterani.

wtorek, 23 czerwca 2009, ewa.wolinska

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/03/23 21:33:17
Nie moge sie doczekac Dnia Dziecka w Laxton Hall w tym roku. Napewno bedzie wzbogacony o jeszcze jedna atrakcje - przenosne studio fotograficzne. Zapraszam do odwiedzenia mojego stoiska i zrobienie pamiatkowego zdjecia rodzinnego jak tez i swoich pociech.

Pozdrawiam serdecznie

Albert Kurczak