Ewa Wolinska

Create your badge
Od marca 2006 nasza rodzina mieszka poza Polską. Po 3 latach pobytu w Pradze przeprowadziliśmy się do Derby w środkowej Anglii. Postanowiliśmy skorzystać z możliwości, jakie daje nam dzisiejszy świat. Rodzice zawsze mi powtarzali, że rodzina jest najważniejsza. Tę i inne wartości wyniosłam z domu. Teraz sama go tworzę. A Dom jest tam, gdzie jesteśmy wszyscy razem.
Blog > Komentarze do wpisu

Mała matura, a jednak dość duża

            Podobno w Polsce na matury nie zakwitły kasztany. Taki psikus aury - zimnego początku maja i biedne kasztany się nie wyrobiły. Trudno im się dziwić w tym zmasowanym ataku mrozu, śniegu, gradu i szronu. U nas wszystko zakwitło, ale bądźmy szczerzy, kasztany w Wielkiej Brytanii mają przewagę nad polskimi nie tylko z racji cieplejszego klimatu, ale również dat egzaminów. I teraz trzeba się zdecydować, czy bierzemy pod uwagę małą czy dużą maturę. Tak naprawdę to są moje robocze nazwy, ponieważ system edukacyjny Wielkiej Brytanii jest skonstruowany nieco inaczej niż polski, przynajmniej w kształcie, jaki znaliśmy dotychczas. Uczniowie do ukończenia 11. roku życia uczęszczają do szkoły podstawowej, a kiedy kończą klasę 6., przechodzą do szkoły secondary – czyli odpowiednika polskiego gimnazjum. Tam kontynuują naukę przez następne 5 lat aż do klasy 11. Wtedy właśnie przychodzi czas na małą maturę czyli egzaminy GCSE  z większości przedmiotów, których uczniowie uczyli się przez te 5 lat. Jest pula przedmiotów obowiązkowych, które muszą zdać wszyscy oraz 3 przedmioty, jakie wybrali sobie dodatkowo. Tak się akurat składa, że w tym roku przyszła kolej na naszą Basię, która już drugi tydzień pisze po kolei egzaminy z przedmiotów obowiązkowych i dodatkowych. A że niektóre przedmioty są rozbite na dwie lub trzy części to w sumie ma tych egzaminów 16.

          Egzaminy GCSE (General Certificate of Secondary Education) w Wielkiej Brytanii to jedno z najważniejszych wydarzeń w ciągu roku szkolnego. Podsumowują one edukację ucznia na poziomie secondary i zaświadczają o kwalifikacjach zawodowych 16-letniego młodego człowieka. Jeszcze do niedawna po egzaminach GCSE kończyło się obowiązkowy etap edukacji  i można było starać się o pracę. Niestety, wśród młodych ludzi panowało tak wysokie bezrobocie, że kilka lat temu rząd podjął decyzję, że edukacja będzie obowiązkowa do 18. roku życia. W praktyce oznacza to, że większość młodych ludzi albo kontynuuje naukę robiąc dużą maturę, jeśli chcą iść na uniwersytet lub robią kursy na college’u, które również otwierają szansę na studia. Można też zacząć pracować, ale tylko pod warunkiem, że łączy się to jednocześnie z kursami lub szkoleniami.

          Nic więc dziwnego, że GCSE jest kamieniem milowym w życiu młodego człowieka. Jest to bardzo duże obciążenie dla uczniów – muszą zdać egzamin z angielskiego, matematyki, science na poziomie podstawowym lub rozszerzonym, a do tego jeszcze przedmioty dodatkowe. Basia wybrała sobie geografię, historię i dramę. Trudno jej się było zdecydować, bo z większości przedmiotów ma świetne wyniki. Zastanawiała się też nad muzyką i sztuką, ale w końcu ku rozczarowaniu nauczycieli tych przedmiotów, wybrała dramę. W tej sytuacji nauka do dużej matury i zdawanie tylko 3 przedmiotów już wydaje się dużo łatwiejsze. Muszę przyznać, że kiedy obserwuję Basię od wielu miesięcy, jaki ma system nauki, przygotowywania się do egzaminów, to jestem pełna podziwu i dumy. Zawsze była bardzo konsekwentna, zorganizowana i przygotowywała się rzetelnie do egzaminów na koniec każdego roku ze wszystkich przedmiotów. Jej systematyczność teraz procentuje, ponieważ musi sobie tylko przypomnieć to, czego uczyła się wcześniej. W przypadku wielu młodych ludzi powtórki do egzaminów to nie są powtórki tylko nauka tego materiału zupełnie od nowa.

            Mam porównanie między Basią, a moimi uczniami w szkołach, w których pracuję i widzę często młodych ludzi, którzy zupełnie lekceważą sobie egzaminy lub nie zdają sobie sprawy, jak mogą one zaważyć na ich przyszłości. Być może wychodzą z założenia, że system edukacji w UK zawsze daje Ci możliwość powrotu, nadrobienia lub poprawienia tego, czemu nie podołałeś w szkole. Możesz już jako dorosła osoba wrócić na college, zdać egzaminy, ale już nigdy nauka nie będzie taka łatwa, przyjemna i darmowa jak w szkole. Sama się przekonałam, jak to jest studiować, kiedy jest się wolnym ptakiem, bez zobowiązań, kiedy możesz skupić się tylko na nauce, a jak to jest uczyć się do egzaminów, kiedy masz już rodzinę, pisać wieczorami eseje i prace zaliczeniowe. To są zupełnie dwa różne światy.

            Problemem jest też podejście nauczycieli. Od lat obserwuję metody nauczania niektórych przedmiotów w czasie lekcji, na których pomagam moim podopiecznym i czasami łapię się za głowę. Niejednokrotnie musiałam poprawiać nauczyciela, uściślać rzeczy, które podają dzieciom. Niektórzy myślą, że jestem wykwalifikowaną nauczycielką chemii, biologii, historii, kiedy widzą, jak pracuję z moimi uczniami. A to tylko moja wiedza z liceum. Rola nauczyciela w niektórych szkołach średnich w Derby sprowadza się do powielania z roku na rok prezentacji w PowerPoint. Potem uczniowie też stosują metodę copy-paste, przepisywania z podręczników. Bywam na lekcjach chemii, biologii czy geografii, gdzie z ust nauczyciela nie pada ani jedna merytoryczna uwaga, wyjaśnienie. Kiedy przychodzi do egzaminów, skupiają się jedynie na technice wypełniania testów, a nie wiedzy, która w tych testach ma być użyta.

             Basia zdaje dzisiaj kolejny egzamin z matematyki, myślę o niej i wspieram ją pozytywną energią. Myślę też o moich uczniach, których poznałam w ramach przygotowań do egzaminu GCSE z polskiego. To taka mała egzotyka w UK. Zapomniałam przecież wspomnieć, że uczniowie zdają również egzamin z języka obcego. Mogą wybrać hiszpański, francuski, niemiecki, w niektórych szkołach uczy się urdu, punjabi lub włoskiego. Ciekawe jest to, że język polski został wraz z językiem rosyjskim zarejestrowany jako język obcy, z którego uczniowie mogą zdawać egzamin GCSE w Wielkiej Brytanii. Daje to dodatkową możliwość dzieciom, które mówią w domu po polsku, by wykorzystały swoje umiejętności i zdały egzamin z tego języka i powiększyły w ten sposób swoją pulę punktową przy ubieganiu się o miejsce w sixth form – dużej maturze lub na college’u.

           Egzamin GCSE z polskiego jak z większości języków obcych składa się z czterech części – słuchania ze zrozumieniem, czytania ze zrozumieniem, mówienia oraz pisania. Basia zdała ten egzamin dwa lata temu, żeby już mieć go z głowy, kiedy przyjdzie pora na egzaminy z innych przedmiotów. Dla niej było to dość łatwe, czyta i pisze po polsku bez najmniejszych problemów, może czasem zabraknie jej właściwego słowa. Podejrzewam jednak, że Zosia już nie da rady podejść do tego egzaminu, nigdy nie uczęszczała do polskiej szkoły, nawet nie zdążyła być w przedszkolu.  Mimo starań mamy polonistki pisanie po polsku sprawia jej trudność, bo w pewnym momencie musieliśmy się skupić bardziej na angielskim. Ze słuchaniem i mówieniem być może dałaby sobie radę, ale czytanie i pisanie byłyby już dla niej zbyt trudne.

           Wiele polskich uczniów zdecydowało się w tym roku zdawać ten egzamin i wtedy szkoły zwróciły się do mnie o pomoc w przygotowaniu ich do tego egzaminu. Trzeba przyznać, że to była bardzo interesująca przygoda spotkać młodych ludzi w wieku mojej córki rozsianych po szkołach średnich w Derby, poznać ich zainteresowania, zapatrywania, sposób myślenia, gusty muzyczne, ich historie, jak długo mieszkają w Anglii, jakie są ich plany na przyszłość. Nie jestem egzaminatorem, wszystko ocenia komisja w Londynie, ale przeprowadzam egzamin z mówienia, do którego uczeń potrzebuje interlokutora – partnera do rozmowy w języku, który zdaje, żeby zaliczyć tę część egzaminu. Niektóre szkoły podeszły poważnie i odpowiedzialnie do tego tematu i zwróciły się do mnie o pomoc już w styczniu, żeby uczniowie mieli wystarczająco dużo czasu na przygotowanie. Inne szkoły jednak obudziły się z letargu na kilka tygodni przed datą dostarczenia nagrania egzaminu do komisji w Londynie i wtedy zaczął się wyścig z czasem. Jak przygotować uczniów w ciągu 3 lekcji do tego, nad czym z innymi grupami pracowałam 3 miesiące. Koniec końców przetestowałam 15 uczniów i teraz trzymam kciuki za ich pisemne egzaminy z polskiego i innych przedmiotów, które zdają.

           Maj się dzisiaj kończy, kasztany przekwitają. Dzisiaj w Derby jest najcieplejszy jak dotychczas dzień w roku. Niebo niebieskie, bezchmurne, powodzenia maturzyści!


środa, 31 maja 2017, ewa.wolinska

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: