Ewa Wolinska

Create your badge
Od marca 2006 nasza rodzina mieszka poza Polską. Po 3 latach pobytu w Pradze przeprowadziliśmy się do Derby w środkowej Anglii. Postanowiliśmy skorzystać z możliwości, jakie daje nam dzisiejszy świat. Rodzice zawsze mi powtarzali, że rodzina jest najważniejsza. Tę i inne wartości wyniosłam z domu. Teraz sama go tworzę. A Dom jest tam, gdzie jesteśmy wszyscy razem.
Blog > Komentarze do wpisu

20 lat Harry'ego Pottera

           Czy pamiętacie, co działo się na świecie 26 czerwca 1997 roku? Wielka Brytania wciąż emocjonowała się efektami wyborów parlamentarnych i obraniem Tony’ego Blaira na premiera Zjednoczonego Królestwa, Spice Girls święciły triumfy na listach przebojów,  na jaw wychodziły kolejne szczegóły z życia miłosnego księżnej Diany, do kin wszedł „Batman i Robin”. W Polsce dzieci skończyły rok szkolny i szykowały się na wakacje. Nikt nie przeczuwał powodzi tysiąclecia na południu Polski i tego, że wspomniana księżna nie będzie już żyła pod koniec sierpnia. My z Piotrem planowaliśmy wyprawę w góry.

            Tymczasem nikomu nieznana, debiutująca pisarka Joanne Rowling wydała pierwsze 500 egzemplarzy swojej książki “Harry Potter i kamień filozoficzny”. Ta pierwsza edycja została praktycznie niezauważona na rynku księgarskim. 300 egzemplarzy trafiło do bibliotek. Okazuje się, że po 20 latach ta pierwsza edycja jest sporo warta. Książki w twardej oprawie, które mogą zalegać gdzieś na  strychach lub w sklepach charytatywnych są warte 30 tysięcy funtów za sztukę. Warto poszperać po swoich zapomnianych biblioteczkach z dzieciństwa. My wczoraj obeszliśmy 20. rocznicę wydania pierwszej książki z serii oglądając pierwszy film z serii pod tym samym tytułem – “Harry Potter i kamień filozoficzny”, jeszcze jeden z tych, który mamy z polskim dubbingiem. Ja prasowałam, a dziewczyny oglądały z przejęciem, choć znają chyba tę historię na pamięć zarówno z książek jak i z filmu, ale nadal odkrywając nowe szczegóły, wspominając nasze dwie wizyty w studiach filmowych Harry’ego Pottera i przerzucając się ciekawostkami na temat całej historii najsławniejszego małego czarodzieja. Ciekawostek jest niezliczona ilość, strony fanów Harry’ego są nadal oblegane przez nowych młodych czytelników, a ja wybrałam za gazetą “The Guardian” kilka z nich.


          J.K. Rowling, której majątek liczy się w miliardach funtów, jak każdy pisarz piszący serie książek, popełniała drobne błędy. Fani, jeśli nie fan-atycy są w stanie wyłapać wszystko i czasem lepiej pamiętają szczegóły z książek niż sam pisarz, który jest zajęty wiązaniem kolejnych wątków opowieści w atrakcyjny dla czytelnika sposób. Podobnie rzecz ma się z wielbicielami książek z serii „Gry o tron”, oni też prześcigają się w łapaniu szczegółów i pisarza za pióro. Rowling nie ustrzegła się więc małych wpadek. Jedną z nich była na przykład kolejność dusz zmarłych, zabitych przez Voldemorta, które po sprzęgnięciu się jego różdżki z różdżką Harry’ego ukazywały się za plecami czarnego maga.  Powinny być w odwrotnej kolejności niż ginęli, a ojciec Harry’ego pojawił się pierwszy zamiast jego mama. Pisarka wyciągnęła wnioski i poprawiła swój błąd w następnym wydaniu książki „Harry Potter i czara ognia” i przeprosiła za swoje niedopatrzenie.

          Okazuje się, że książki dla dzieci mogą mieć polityczne zabarwienie. Z pewnością świetną decyzją Rowling był fakt, że jej bohaterowie rośli razem z czytelnikami jej książek i tak samo dojrzewali do coraz trudniejszych zadań stawianych przed nimi, coraz trudniejszych dylematów moralnych i coraz niebezpieczniejszych przygód. Kiedy po kilku latach dochodzimy do książki numer 4 – Czary Ognia, Hermiona rozpoczyna kampanię na rzecz zniewolonych elfów domowych i ich praw. Rita Skeeter, dziennikarka „Proroka codziennego” uosabia stereotyp dziennikarki tabloidów, wysysających informacje z palca. Ministerstwo Magii ma biurokrację rozbudowaną do rangi Białego Domu. Różnice między czarodziejami z rodzin mugoli a magami czystej krwi czy też czarodziejami pół krwi podkreślane przez tych czystej krwi, którzy czuli się lepsi i ważniejsi ukazują schematy prześladowań rasistowskich i prób ich zwalczania.

           Świat Harry’ego został bardzo poważnie potraktowany przez wielu badaczy i nauczycieli akademickich, podejrzewam, że nie tylko na gruncie brytyjskim. Okazuje się, że powstało wiele prac naukowych, prac magisterskich z literatury, socjologii i psychologii posiłkujących się historią Harry’ego i jego przyjaciół. Mnożyły się analizy psychoanalityczne, socjologiczne czy kulturoznawcze. Z pewnością książki Rowling miały niebywały pozytywny wpływ na wzrost poziomu czytelnictwa między młodymi ludźmi, ale również dorosłymi w Wielkiej Brytanii. Pamiętam, że moi polscy znajomi szkolili sobie na tej przyjemnej dla nich lekturze swój angielki. Z drugiej strony byli i nadal są zaprzysięgli przeciwnicy tej serii, którą uważają za niemoralną i szkodliwą. W Stanach Zjednoczonych książki Rowling były palone na stosach przez fundamentalistów chrześcijańskich, którzy uważali, że książki zachęcają dzieci do praktykowania czarnej magii.


          Warto wiedzieć, że kawiarnie są świetnymi miejscami na pisanie powieści. Dzisiaj wydaje nam się to tym bardziej oczywiste, bo w większości takich miejsc mamy darmowy WIFI. W kawiarniach siedzą studenci i pracownicy biur, nieprzestający pracować  na swoich laptopach zamawiający tylko kolejne kubki kawy. J.K. Rowling nie korzystała jeszcze w 1996 roku z dobrodziejstw WiFi, ale może potem z czasem mogła już z tego skorzystać. Poza tym Rowling twierdzi, że po prostu nie chciała siedzieć w pustym domu, chciała być otoczona ludźmi, pisząc czasem na laptopie lub w zwykłym brulionie. Kawa jednakże była bardzo mile widziana jako doping do pisania. Znane są dwie kawiarnie, w których pisarka pracowała nad pierwszą powieścią najczęściej – obie w Edynburgu. Jedna została przerobiona na restaurację chińską, a druga jest tak okupowana przez turystów, że wszyscy chętni, którzy chcieliby napić się kawy, zaczerpnąć inspiracji i być może napisać tam powieść, nie mogą się przepchnąć przez tłumy turystów odwiedzających to miejsce.

           Może się to wydawać seksistowskie, ale Joanne została poproszona przez wydawców pierwszej książki, aby obrała sobie inicjały zamiast swojego pełnego imienia Joanne. Chodziło o to, by z góry nie definiować, że autorem książki jest kobieta i by zachęcić chłopców do sięgnięcia po nią. Uważali, że może ich zrazić fakt, że skoro została napisana przez kobietę, to jest tylko dla dziewczynek. Joanne przystała na to, a potem i tak przestała być anonimowa i wszyscy wiedzieli, że jest kobietą i jakoś nie zraziło to chłopców do czytania jej książek. Kiedy Rowling zapragnęła sięgnąć po inny gatunek i napisała serię powieści detektywistycznych, zaczynających się książki „The cuckoo is calling” - znowu sięgnęła po męski pseudonim, tym razem Robert Galbraith.

         Szybko okazało się, że nie tylko dzieci szaleją na punkcie przygód Harry’ego. Dorośli też chcieli zaczytywać się w przygodach czarodziejów, ale wstydzili się czytać książki dla dzieci, więc wydawca wypuścił specjalną edycję, która wyglądała poważnie. Pamiętam, że mój mąż przechodził też fazę zawstydzenia, że czyta Harry’ego, ale nie dlatego, że jest to książka dla dzieci, tylko, że tak późno się za nią zabrał. Owijał je w dodatkowe okładki, żeby w metrze go palcami nie wytykali ��

Privet Drive

            Tłumacze książek Rowling mieli nie lada wyzwanie. Od czasu „Czary ognia” wszystkie premiery książek były pilnie strzeżoną tajemnicą, tłumacze musieli przestrzegać wszystkich zasad bezpieczeństwa, by zapobiec wyciekom przed publikacją w Wielkiej Brytanii. Podobne obostrzenia dotyczą praw autorskich. Jeżeli ktokolwiek próbowałby opublikować powieść, opowiadanie lub sztukę teatralną opartą na wątkach Harry’ego, mającą jakikolwiek związek z Hogwartem lub jakąkolwiek postacią z książki, ryzykuje sprawę w sądzie. Jednak Rowling rozumie potrzeby swoich fanów i wie, że pisanie kolejnych opcji dalszych przygód bohaterów jej sagi przysparza jej tylko dalej trwającej popularności. Dała więc swoje błogosławieństwo wszystkim, którzy chcą pisać dalsze losy, opowiadania, pod warunkiem, że nie publikują ich dla zysku i korzystają z jej strony internetowej.

         Wszystkie dzieci w Wielkiej Brytanii, które zbliżają się do swoich 11. urodzin, żartują, że czekają na list z Hogwartu. Moje też tak miały. Zosia czekała, Basia czekała. Bez efektu. Książki o Harrym miały wpływ na szkolnictwo w Wielkiej Brytanii na inny sposób. Nie tylko trafiły one na listy lektur, a dzieci przebierały się najchętniej w kostiumy skojarzone z powieściami na szkolne festyny. Okazuje się, że szkoły z internatami zyskały na popularności. Podobno w latach 90. szkoły te odnotowały zwiększoną ilość podań, bo młodzież pomyślała, że bycie w szkole z internatem daleko od rodziców nie jest takie straszne. Niektóre szkoły musiały zainwestować w nowe budynki szkolne i internaty, by sprostać oczekiwaniom aplikantów. Nazywa się to zjawisko efektem Harry’ego Pottera. Przeciwnicy elitarnych szkół z internatami podkreślają jednak, że większość pisarzy, którzy odnieśli sukces  w ostatnich latach w tym sama J. K. Rowling chodziło do normalnych, państwowych szkół bez internatu.


         Za każdą historią jest zawsze coś więcej, tym bardziej, że świat Harry’ego ma ogromny potencjał do tworzenia historii, podobnie jak inne sagi literackie. Można pisać książki o wątkach pobocznych lub książki używane w głównej historii, jak na przykład historia Quidditcha czy rzeczy o fantastycznych stworach lub bajki barda Beele'a. Rowling nie zostawiła bohaterów samych sobie.  2 lata temu miała miejsce premiera jej sztuki scenicznej “Harry Potter i przeklęte dziecko”, która nadal jest oblegana przez fanów, czekających wiele miesięcy na bilety na to przedstawienie. Nasze dziewczyny się tymczasem nie wybierają. Magia książek nigdy się nie kończy, pewnie przeżyją swój renesans z kolejnym pokoleniem w rodzinie.

Ps. Zdjęcia pochodzą z naszej drugiej wizyty w studiach filmowych pod Londynem, gdzie kręcono filmy o Harrym Potterze.

środa, 28 czerwca 2017, ewa.wolinska

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Alicja, *.dynamic.gprs.plus.pl
2017/06/29 10:41:37
Ewa, muszę się przyznać, że ja również nie oparłam się Harremu. Stałam się co prawda obiektem niewybrednych żartów, ale bardzo mnie to nie obeszło. Czytałam nawet w pracy. Podziwiam wyobraźnię autorki.
-
Gość: Ewa, *.dsl.in-addr.zen.co.uk
2017/07/03 12:46:18
Witaj Alu, ja tez zazdroszcze wyobrazni autorom powiesci fantasy, do ktorej mysle mozna Harry'ego zaliczyc. Ja jednak piszac, opieram sie na rzeczywistosci :)