| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Ewa Wolinska

Create your badge
Od marca 2006 nasza rodzina mieszka poza Polską. Po 3 latach pobytu w Pradze przeprowadziliśmy się do Derby w środkowej Anglii. Postanowiliśmy skorzystać z możliwości, jakie daje nam dzisiejszy świat. Rodzice zawsze mi powtarzali, że rodzina jest najważniejsza. Tę i inne wartości wyniosłam z domu. Teraz sama go tworzę. A Dom jest tam, gdzie jesteśmy wszyscy razem.
środa, 16 sierpnia 2017
       40 lat temu miasto Derby zostało ogłoszone City. W języku polskim nie ma to odzwierciedlenia, czy miasto jest town czy city. Dla Anglików ma to jednak ogromne znaczenie, a miastu dodaje prestiżu. Dla mieszkańców Derby było City od dawna, ponieważ miało katedrę, ale zabrakło oficjalnego dokumentu. W 1977 w ramach obchodu srebrnego jubileuszu swojego panowania królowa Elżbieta postanowiła nadać Derby ten zaszczytny status. 7 lipca ogłosiła swoją decyzję, a 28 lipca przyjechała do Derby z oficjalną wizytą i wygłosiła pamiętne przemówienie. Miasto, które zawsze pozostawało w cieniu sąsiedniego i znanego wszystkim Nottingham, nagle zmieniało swoją rangę.

         Kiedy przyjechaliśmy do Derby prawie 9 lat temu, wydawało nam się, że pod latach mieszkania w stolicy Polski i stolicy Czech zostajemy zesłani na prowincję. I pewnie nadal tak jest, żyjemy w Derby na prowincji, a nasza Spondon jest prowincją tego miasta. Wszyscy moi polscy znajomi kojarzą, gdzie jest Nottingham, Birmingham, Manchester, może nawet Leicester, ale Derby w środku tego wszystkiego pozostaje nierozpoznawalne.

              Derby być może nie jest w stanie konkurować pod względem zabytków estetycznego piękna czy zachwycającej starówki i otrzymać tytułu królowej piękności środkowej Anglii, ale przez ostatnie 10 lat okazało się, że mimo trudności, cięć budżetowych i kryzysu Derby wyrasta na króla handlu, biznesu i ilości miejsc pracy. Ktoś może się podrapać w głowę i zapytać, czy ja naprawdę wierzę, w to co mówię, ale statystyki mówią same za siebie. Derby wspina się również w statystykach popularności wśród turystów, w co może wielu osobom trudno jest wierzyć, mnie szczerze mówiąc też. Bo zawsze mi się wydawało, że Derby jest gorsze, mniejsze niż Nottingham, nie ma wiele do zaoferowania, ale okazuje się, że cudze chwalicie, swego nie znacie. Strona internetowa Skyscanner głosowała na Derby jako piąte warte do odwiedzenia brytyjskie City, zajmując miejsce przed Durham, Edynburgiem, Stratford-upon-Avon i co ciekawe, Nottingham.

                Być może brane jest tutaj pod uwagę ciekawe położenie Derby, które jet idealnie usytuowane jako wrota do najstarszego Parku Narodowego w Wielkiej Brytanii, jakim jest Peak District. Ale nie zapominajmy również o dziedzictwie Derby jako kolebki rewolucji przemysłowej, Silk Mill jako pierwszej na świecie manufaktury oraz siedziby takich potentatów przemysłowych jak Rolls-Royce, Bombardier czy fabryka porcelany Royal Crown Derby. Okazuje się, że według ostatnich danych statystycznych Derby jest najlepszym miejscem na otwarcie swojego własnego biznesu. Co stało się początkiem dobrej passy dla Derby City?

                Według danych z ostatnich 10 lat paradoksalnie było to, coś, czego wszyscy okoliczni właściciele małych biznesów obawiali się najbardziej – otwarcia wielkiego centrum handlowego w środku miasta, molocha pochłaniającego ogromną część dawnych uliczek handlowych oraz jednego z największych targowisk pod dachem - Eagle Market i zamknięcie ich w bryłę centrum handlowego Westfield – teraz Intu. Kiedy Piotr zaczął przyjeżdżać do Derby służbowo jeszcze z Pragi, Westfield właśnie był na ukończeniu i lada moment miało nastąpić wielkie otwarcie.

                Ludzie obawiali się, że ten handlowy potwór wyssie energię z całego centrum miasta, przeniesie środek ciężkości i reszta sklepików i biznesów podupadnie. Z czasem okazało się, że paradoksalnie Westfield był wybawieniem dla miasta Derby. Dzięki temu, że przyciągał ludzi do centrum miasta na zakupy, inne sklepy w centrum, czy w okolicach katedry też zaczęły być częściej odwiedzane przez kupujących, czy ludzi przyjeżdżających do Derby z okolicznych miasteczek i wiosek na zakupy. Z czasem usytuowanie Westfielda, który przyciągał ludzi jak magnes, pomogło w otwarciu nowych miejsc pracy, przebudowaniu centrum, zainwestowaniu w nowe domy, sklepy i pozwoliło zapobiec przekształceniu się centrum miasta w pustą dziurę – efekt doughnut – czyli pączka z dziurką. Miasto, w którym przez 25 lat w centrum miasta nie budowano nowych przestrzeni biurowych, nie miało porządnego kina oraz hotelu w centrum, gdzie mogliby zatrzymać się turyści czy biznesmeni, nagle dostało zastrzyk energii. Nie da się ukryć, że inwestycja firmy Westfield w centrum handlowe w Derby była zaskakująca, nikt nie spodziewał się, że lider na rynku nieruchomości i handlu w Europie, zbuduje swoje pierwsze brytyjskie centrum handlowe akurat w Derby. To zastanowiło inwestorów, by zacząć dostrzegać potencjał tego miasta i zaczęły tu inwestować także inne firmy. Rok po otwarciu Westfielda przyszedł credit crunch – kryzys finansowy, który zatrząsł finansami Wielkiej Brytanii i Brytyjczyków. Gdyby Westfield nie powstał, Derby nie wstałoby już z kolan i centrum miasta popadałoby w coraz większą ruinę.

       Jako przeciwwagę dla Westfielda - wielkiego centrum handlowego z sieciówkami – tradycyjna handlowa część miasta z małymi biznesami, sklepikami, prywatnymi przedsięwzięciami w okolicach Market Place, Iron Gate, Sadler Gate, Friar Gate, Queen Street, The Wardwick, The Strand i katedry zorganizowała się w Cathedral Quarter i zaczęła prężnie rozwijać swoją działalność, by przyciągnąć klientów w swoją stronę. 10 lat temu uliczki te świeciły pustymi witrynami sklepów zamykających swoją niedochodową działalność. Teraz nie sposób znaleźć wolnego lokalu do wynajęcia, by otworzyć nowy sklep. Z każdego rogu witają klientów nowe kawiarenki, restauracje, sklepy z indywidualną i niepowtarzalną ofertą, kolekcjami ubrań, niespotykanymi nigdzie indziej. Pozmieniało się.
             Po dziesięciu latach od otwarcia Westfielda - obecnie Intu, statystyki wyglądają imponująco. Derby ma jedna z najszybciej rozwijających się gospodarek w Wielkiej Brytanii. Ma jedną z wyższych średnich pensji poza Londynem (prawie 33 000 funtów rocznie, gdzie średnia krajowa wynosi 28 000). Derbiański uniwersytet znajduje się wśród 10 uniwersytetów z najlepszą jakością nauczania oraz wysokim poziomem zatrudnienia po ukończeniu studiów. 97% studentów znajduje pracę w ciągu 6 miesięcy od ukończenia studiów.
            Kiedy otwieramy jedną z broszurek promujących miasto, natykamy się na hasło ‘Derby – UK Capital for Innovation’. Twórcy kampanii reklamowej przypominają, że Derby jest kolebką zmian i innowacji w dziedzinie gospodarki od ponad 300 lat i nawiązuje tym hasłem do Silk Mill, budynku trochę zapomnianego, na uboczu, stojącego nad rzeką przy katedrze w centrum miasta, który był pierwszą fabryką na świecie i wraz z całą siecią młynów, które napędzały swoje maszyny siłą wody, rozpoczął produkcję przędzy na skalę przemysłową.
             The Cathedral Quarter jest zdobywcą nagrody dla najlepszej głównej ulicy handlowej w centrum miasta w 2016 roku. Niektórzy biznesmeni postanowili spróbować swoich sił w Derby zachęceni właśnie tego typu przedsięwzięciami. Pozostają oczywiście jeszcze problemy do rozwiązania czyli na przykład pomoc bezdomnym, którzy nocują w okolicy St. Peters Church na przedłużeniu głównej alei handlowej w centrum, czy powracający problem ze śmieciami, którego chyba nie uda się nigdy wyplenić i nauczyć ludzi dobrych manier.
             Na szczęście Derby stara się podążać za trendami nowoczesnych miast. Dawniej miasta miały wydzielone, oddzielne części, gdzie szło się na zakupy, gdzie indziej do kina czy do teatru, gdzie indziej do restauracji, a gdzie indziej uprawiać sport. Teraz w jednym miejscu możesz robić zakupy, iść na obiad, poćwiczyć i pójść do kina. Lada moment centrum zaludni się jeszcze bardziej, bo po wyburzeniu straszącego pustymi oknami wieżowca, który był częścią starego kompleksu szpitalnego, ma być wybudowane nowe osiedle mieszkaniowe.
           Za odrodzeniem się Derby i jego sukcesem stoi również niewątpliwie rozwój derbiańskiego uniwersytetu. Ufundowany w 1992 roku z rozwijającymi się kolejnymi kampusami w mieście jest uczelnią z prawie 30 tysiącami studentów. Oczywiście jako uczelnia Derby Univeristy jest również miejscem, które zatrudnia ponad 5 tysięcy osób. 80 procent studentów kończących Derby University znajduje prace w mieście lub jego okolicach dzięki wielu pracodawcom współpracującym z uczelnią.
           Wydaje się, że przyszłość Derby City maluje się optymistycznie. Miasto nigdy nie miało tak wiele do zaoferowania: Derby’s Photography Festival, festiwale książkowe, filmowe, muzyczne; liczący się festiwal teatralny - Derby Festé; Derby Theatre; Derby Museum & Art Gallery wraz z galerią Josepha Wrighta; Derby Guildhall; Derby Arena/Velodrome. Oczywiście są nadal w centrum miast miejsca, które wyglądają jak zapomniane strefy zrzutu bomby jak na przykład Duckworth Square, czy zarośnięty drzewami stary teatr – Hipodrom. Są projekty, żeby te okolice przebudować na całosezonowe kryte lodowisko. Pod znakiem zapytania stoją nadal losy Assembly Rooms – kompleksu widowiskowego, który został zniszczony przez pożar. Ale z drugiej strony miasto przyciąga kolejnych inwestorów otwierając kolejny po Pride Parku rejon inwestycyjny - Infinity Park. Instalacja artystyczna czerwonych maków, o których pisałam wcześniej zakończyła się 3 tygodnie temu i przyciągnęła do Derby setki tysięcy zwiedzających. Miło było widzieć rejon katedry i Silk Mill tak kolorowy, zatłoczony, tętniący życiem. Warto byłoby pomyśleć, co miasto może zrobić, by to utrzymać, by tego potencjału nie zmarnować. Ludzie cieszą się tymi sukcesami, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia i teraz oczekują następnych zmian na lepsze. Pytają swoich radnych - co dalej z pustymi sklepami, czy właśnie wspomnianym Duckworth Square, co dalej z Assembly Rooms? Dobrze, że mieszkańcy mają oczekiwania i wymagania.
             Wprawdzie zmiany nie zajdą w ciągu jednej nocy, ale jest nadzieja, że Derby jest na dobrej drodze. Jak wszędzie na świecie, w każdym małym czy dużym mieście, wiosce, społeczności ważny jest dobry gospodarz, który ma wizję na lata i mimo zmian politycznych ta wizja jest wszystkim wspólna, uzgodniona i krok po kroku realizowana. Jeśli takiej gospodarskiej i gospodarczej stabilności zabraknie, inwestorzy przestaną się tym naszym city interesować. Tymczasem jest nowy kontrakt dla Bombardiera, którego pociągi będą jeździć na budującej się w stolicy nowej linii metra – Elisabeth, łączącej miasto z lotniskiem Heathorw. Mamy odnowiony dworzec kolejowy, nowy dworzec autobusowy, nowy budynek rady miasta. Odnowiony zabytkowy budynek sądu miejskiego został przekształcony w przestrzenie biurowe do wynajęcia, powstały dwa nowe hotele w centrum miasta i Quad -  multimedialne centrum kulturalne organizujące jeden z najważniejszych festiwali fotograficznych w Wielkiej Brytanii - Format. Odnowiona zabytkowa lokomotywownia jest częścią Derby College i to są niewątpliwie osiągnięcia i inwestycje, które zmieniły miasto na lepsze.
           Wszyscy, którzy tu mieszkają wiedzą, jakie miasto ma słabości, gdzie jest największa przestępczość, gdzie największe śmieci, gdzie korki. Miasto, które jest siedzibą najbardziej utytułowanego aktualnego mistrza świata w pływaniu, który niedawno w czasie mistrzostw świata w Budapeszcie zdobył 2 złote medale i pobił rekord świata - Adama Pitty – nie ma porządnego basenu o wymiarach olimpijskich. Może się kiedyś doczekamy. Może doczekam się, że śmieci leżące na trasie dojazdowej do Derby i bynajmniej nie będące jego najlepszą wizytówką zostaną kiedyś uprzątnięte. Na rondzie Pentagon, które jest wschodnim wjazdem do miasta od strony Nottingham, krzaki bukszpanu tworzą napis Proud of Derby. I naprawdę wszyscy chcieliby być z tego miasta dumni.
            Wszystkiego najlepszego czterdziestolatku i kolejnych lat sukcesów Derby!